| Era nakłada kolejny limit |
Temat nadaje się bardziej na newsa niż na artykuł, ale to proste, niewinne wydarzenie niesie za sobą potężne konsekwencje. Pisałem już o Erze, ale moje problemy nie skończyły się po publikacji mojego poprzedniego artykułu. Teraz pojawił się kolejny kłopot.
Limity będą nadalMedia jakiś czas temu nagłaśniały problem limitowanej prędkości dostępu do internetu. Podobno UE zabrania nakładania takich limitów, ale nie trzeba spekulować... W Polsce SĄ limity. Firmy bawią się nami jak zabawkami wymyślając różne abonamenty w zależności od wielkości tego limitu. Limit ten nakłada się wówczas gdy suma danych wysłanych i pobranych przekroczy ustalony próg. Za niskie progi na nasze nogi500MB wymienionych danych i... prędkość spada. 16kbs pobierania to stanowczo za mało, by w sieci robić cokolwiek. Niestety w chwili pisania tego artykułu moja umowa z Erą jest ważna jeszcze przez rok. Dość zabawne było to, iż na wysyłanie nie był nakładany limit, więc można było cieszyć się szybkim uploadem przez cały czas. Prędkość wysyłania także spadaNiestety Era zmienia reguły gry podczas jej trwania. Ostatnio nałożyła taki sam (16kbs) limit również na wysyłanie. Zrobiła to bez żadnych informacji, po cichu, licząc na to, że nikt nie zauważy. Niestety mieli pecha, bo wykryłem spisek i nie zamierzam milczeć na ten temat! Ciekawe czy to legalne?Nie jestem prawnikiem, ale taka sztuczka nie jest regulowana umową, więc: Albo Era powinna poprosić mnie o podpis na aneksie do umowy, albo zwyczajnie łamie prawo. Niestety umowy dotyczące usług telekomunikacyjnych są napisane niejasno, a jest dużo spraw, których taka umowa nie reguluje. Za każdym razem mamy zapisy "Abonent akceptuje regulamin" oraz jeszcze śmieszniejsze: "Firma X zastrzega sobie prawo do zmiany niniejszego regulaminu", a także "Firma X może rozwiązać umowę bez podania przyczyny". Co możesz - nic nie możeszWynika z tego, że podpisując umowę z Erą stałem się ich niewolnikiem na 2 lata. Dobrze, że działa na mnie kodeks praw człowieka, bo i to mieli by ochotę złamać... Jeśli kupię w sklepie talerzyk, filiżankę czy widelec to nie staną się one po roku spodeczkiem, kubeczkiem, łyżką! Tylko duże firmy nie odpowiadają za to co robią i wolno im wszystko. Z takim zastrzeżeniem, że jak mi nie pasuje Photoshop, to wybiorę darmowego GIMPa. Co zrobić z dostępem do internetu? Nikt jeszcze nie wymyślił darmowego odpowiednika dostępu do sieci. Kto z nimi powalczy?Jestem zabieganym studentem i nie mam ochoty rozmawiać z grupą debili w salonach Ery ani tym bardziej dzwonić na infolinię. Może ktoś przeanalizuje ten przykład pod względem prawnym i zacznie jakieś działania. Ja chcę tylko dać sygnał, że Era nie gra czysto i ktoś musi sięgnąć po czerwoną kartkę. Ja mogę jedynie przestać "przychodzić na ich stadion", ale opuścić mogę ich dopiero za rok. Z dala od polskich, dużych firm!Warto zauważyć, że takie duże firmy są chronione przez opinię publiczną, bo: dają wiele miejsc pracy, działają rozwojowo na gospodarkę. Ze statystycznego punktu widzenia same pozytywy. Szkoda tylko, że nikt nie zauważył, że ustawy dały nieograniczone prawa takim molochom. Ktoś tak mały jak ja - nie mający wsparcia sztabu prawników i poparcia społeczeństwa nie jest w stanie wygrać bitwy o swoje prawa. Może powinniśmy patrzeć też na ręce politykom? Procek
|
Prowadzącym ten blog jest od 6 lat Krzysztof "Procek" Ścira - Obecnie student AGH. Blog traktujący o szeroko pojętej IT - można tu poczytać o zagadnieniach związanych z m. in. programowaniem, grafiką, hardware i systemami operacyjnymi. Warto dodać kanał RSS tego bloga do swojego czytnika.[Więcej]