[Procek@Blog /]$ Artykuły Felietony Google i Microsoft - odmienny marketing

Recenzje

PHP Module

lol
Google i Microsoft - odmienny marketing
google

Czy Duże firmy zawsze działają tak samo? Jeżeli popatrzeć na przepływ pieniądza to tak. Jednak dążenie do celu może być przeprowadzone na wiele sposobów. Wyjaśnię to na przykładzie dwu największych firm informatycznych na świecie.

Google – początkowo tylko wyszukiwarka, taka jak inne choć nie do końca. Dzięki swojej lekkości zaczęto ustawiać ją jako stronę startową panującego wówczas IE5 - IE6 (w którym zapamiętywanie sesji było niemożliwe). Wyszukiwarka zaczęła sprawnie funkcjonować, dodano do niej więcej opcji (wyszukiwanie zaawansowane, grafika, wiele języków). Google zaczął rosnąć w siłę, bo wiedział czego oczekują użytkownicy (wyszukiwanie musi być szybkie i trafne). Poza tym jak to bywa w typowo internetowym biznesie wszystko było darmowe.

Skąd Google brał pieniądze? To dość trudne pytanie dla osób, które uważają, że nie można mieć czegoś dobrej jakości jeżeli za to nie zapłacimy. Reklama rządziła siecią zawsze i to dzięki niej wyszukiwarka zaczęła na siebie zarabiać, a nawet przynosić zyski, które zaprowadziły Google na sam szczyt rynku.

Marketing (jako nauka) jasno stwierdza, że nie ma czegoś takiego jak "dawanie za darmo". Google bardzo dobrze zaplanował swoje działania i dlatego kojarzy się userom z czymś co słucha ich życzeń, jest dobre i darmowe. W polskim internecie można znaleźć stwierdzenie "Wujek Google" co chyba najlepiej ilustruje zamiłowanie do tej szukajki.

Ta monstrualna wyszukiwarka (bo obecnie oferuje znacznie więcej) zawsze słuchała głosu internetu i starała się dopasować do rynku a nie narzucać własnych trendów. Teraz sytuacja się zmieniła, bo uwielbienie daje władzę.

Przyjrzyjmy się największej firmie, która znienawidzona przez miliony ludzi na świecie, ciągle ma się dobrze. Microshit, Microsyf, Micro$oft - takie właśnie nazwy pokazują, że firma nie kojarzy się dobrze ogromnej grupie społeczeństwa. Microsoft jako wróg publiczny - to obrazek, który na długo pozostanie w naszej świadomości.

Ta firma sama jest sobie winna, bo toksyczny marketing lansowany przez nią przestał działać. Pojawił się antymarketing promujący Linuksa, PlayStation, Tunderbirda, Firefoksa. Firma zaczęła dusić się dymem, który sama stworzyła, bo robiąc akie wielkie ognisko reklamy zawsze unosi się dym odrzucenia, który tym większy im reklama bardziej narzucająca się odbiorcy.

Dopiero niedawno Microsoft zaczął poprawiać swoje błędy i starać się być przyjaznym dla środowiska informatycznego. Vista nie usunie nam bootsectora z GRUBem, IE 7 wreszcie ma zakładki i nie jest dziurawy jak sito. MS Visual Studio występuje w wersji darmowej, dla studentów mamy MSDN AA (wszystko za darmo i to w dużych ilościach) i rzec by można, że świat software zmienia się na lepsze.

Oczywiście ciągle denerwujący jest brak kompatybilności z innymi systemami, brak możliwości otwarcia DOCa na gołym systemie i ciągłe błędy, których poprawki liczone są już w GB.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że ten moloch był powodem nerwicy wielu graczy rynku i to nie tylko software.

Porównując obie firmy oczywiście bardziej przyjazny jest Google, ale brak alternatywy powoduje, że jesteśmy od niego uzależnieni. Teraz jest dobrze, ale kto wie co będzie kiedy za wyszukiwanie przyjdzie nam płacić? Do Windows mamy mocną alternatywę i dlatego też Linux pozytywnie kształtuje rynek.

Na koniec wspomnę o Adobe, które mimo tego, że żąda opłat za swoje produkty, jest ubóstwiane przez użytkowników jego programów. Może to właśnie Adobe jest mistrzem marketingu? Odpowiedzi nie będzie...

Procek

 

Komentarze zostały czasowo wyłączone...