| Oryginał? Ok, ale taniej! |
Aby po raz kolejny stanąć pomiędzy dwoma światami software (darmowym i płatnym) postanowiłem poruszyć problem sposobu marketingu wydawców płatnych gier i programów. Piractwo zwalcza się moim zdaniem metodami okrężnymi. Zamiast jemu przeciwdziałać, to zwalcza się je dopiero wtedy gdy się pojawi. Czy jest to właściwy tok postępowania? Moim zdaniem nie... Choć oficjalnie wszyscy producenci milczą, to Microsoft postanowił się wyłamać i zadeklarował (choć nie wprost), że piractwo im pomaga. Dzięki temu, że ludzie przyzwyczaili się do produktów używając ich nielegalnie, to są potencjalnymi klientami firmy produkującej dany program czy system, bądź inne rozwiązanie technologiczne. W takim układzie najlepiej jest walczyć z objawami piractwa, bo... Można nałożyć na kogoś karę i na tym zarobić; pomimo tego, że nie zostanie ono wykryte, to producent ma wysokie statystki używalności programu; Można liczyć na dobą wolę (bądź naiwność, w zależności od sytuacji) użytkownika i sprzedać mu w końcu ten program. Były już akcje, które działały na zasadzie: 'Używasz pirata? Kup taniej oryginał' i przynosiły producentom wyraźne zyski. Dlaczego producenci nie oddzielają grubą, wyraźną linią produktów do zastosowań komercyjnych od tych do użytku domowego? Mało jest firm, które działają tak dobrze jak choćby alwil software. Wydaje ona avasta w wersji home za darmo i professional płatnie. Każdy ma wtedy wybór. Wersje demonstracyjne to już inna bajka, bo to one najczęściej przyczyniają się do łamania praw autorskich. Ktoś używa takiego programu przez 30 dni, po czym go usuwa i instaluje na nowo. Wina do udowodnienia jest trudna, ale piractwo to także sprawa moralności każdego z nas. I nie ma w tym nic złego gdyby nie ceny programów. Dużo osób myśli 'Tyle pieniędzy za jeden program? Nie kupię go!' i mają trochę racji, bo umowy z firmami wyglądają w ten sposób, że program jest zwykle darmowy, ale licencja kosztuje majątek. Nawet licencja do użytku domowego, która krzywdzi zwykłych ludzi swoim kosztem. Czy jeśli Nero kosztowało by 2 zł w wersji OEM, to używałbyś Deep burnera? Czy jeśli Windows legalnie byłby do kupienia za 5 zł to męczył byś się z Linuksem? Pewnie nie... Open Source wyrosło właśnie na tych astronomicznych kwotach opłat licencyjnych. Nie chcę w tym miejscu pisać, że Linux jest gorszy itd. Bo to nie prawda! Prawdą natomiast jest to, że użytkowników pingwina możemy podzielić na tych korzystających z niego z wyboru i tych, którzy robią to z musu. Oszczędność matką wynalazku? Tak! W software można to zaobserwować :) Ale czy jest to rozwój w dobrym kierunku? Czas pokaże, bo rynek Linuksa jest na obecną chwilę zbyt mały w porównaniu do Microsoftu. A może to dzięki piractwu tak się dzieje? Zostawiam to do przemyślenia... Zupełnie inną sprawą jest komercyjne użycie software. Programy przy pomocy których zarobić można dziesiątki tysięcy zł od zlecenia muszą być drogie! Czy tak jest w rzeczywistości? Niestety nie... Programy dla firm są za tanie jeśli porównamy ich ceny z cenami licencji typu 'HOME'. Jeśli Corel dla grafika kosztuje 800zł a dla studenta (czyli w wersji niekomercyjnej) ponad 200zł to gdzie my żyjemy? Student ma zapłacić 200zł, żeby sobie wyretuszować zdjęcia z wakacji, wydrukować i położyć na biurku w ramce, a grafik zapłaci 800zł i na jednym projekcie może zarobić ponad 1000zł wykorzystując tylko to co już ma gotowe w programie? To trochę niesprawiedliwe... Oczywiście są osoby, które do tak prostego zajęcia jak zmiana rozmiaru obrazka czy kadrowanie potrzebują Photoshopa, bo 'Gimp im nie wystarcza', ale jest to odsetek minimalny. Ja najczęściej używam Irfanview, bo moje prace w zakresie grafiki są zwykle tak proste, że kwartet: Irfanview, Picasa, Gimp i UnFREEz w zupełności mi wystarczają... Sposób handlu 'Na ilość' czy 'Na jakość'? Co wybrać? Producenci software wybierają 'Na jakość', a raczej 'Zedrzyj ile można', bo ceny programów są naprawdę zbyt wysokie. Z grami komputerowymi sytuacja wygląda inaczej, bo ceny dostosowywane są do rynku zbytu, dla rozrywki można pograć w coś z czasopism z grami i wcale nie trzeba wydawać fortuny na dobrą zabawę... Gdy chcemy jednak stworzyć sobie jakieś wypracowanie do szkoły o ładnym wyglądzie, a nie chcemy w jeden wieczór uczyć się nowego programu, to pozostaje użycie tego programu, którego używamy zawsze. Jeśli mamy na niego licencję to dobrze, a jeśli nie... No cóż :/ to wina producentów. Chciałbym zmienić sposób patrzenia na piractwo. Bo nie ulega wątpliwości, że jest to nieprzyjemne zjawisko, które okazuje się zwyczajną kradzieżą. Ale czy zawsze spowodowane jest chęcią zarobienia na tym wielu tysięcy złotych? Istnieje duża różnica między piratem, który sprzedaje na palcu programy i gry komputerowe, a osobą, która ma na komputerze Winrara dłużej niż 30 dni. Obaj działają na szkodę wydawców programów, ale na skrajnie różną skalę... Moim zdaniem przepisy powinny zmienić się na takie jakie obowiązują wokół utworów muzycznych (w tym MP3). Nie można nimi handlować, ale można ich używać dla siebie bez łamania prawa. Oczywiście w pewien sposób działa to na szkodę autora, ale jak ktoś jest wielkim fanem to pójdzie na koncert czy kupi w końcu płytę... Programiści programów freeware potrafią sobie jakoś radzić i zarabiają na reklamach czy wolnych datkach. Ich dochody nie są zbyt wysokie, ale zdobywają oni uznanie i są często więcej warci niż prawa do programu... Dużo programistów dzięki freeware zrobiło wielką karierę, bo użytkownicy docenili ich dzieło. A tanie programy też mają większą liczbę fanów niż te drogie... Podsumowując... Deweloperzy!!! Sprowadźcie ceny na dół, to będziecie mieć większe dochody... A my użytkownicy: starajmy się nie łamać prawa i jeśli oczywiście mamy okazję to pomagajmy producentom... W wielu przypadkach wejście na stronę autora i kliknięcie w reklamę powinno wynagrodzić programiście trud włożony w pracę nad programem. I tym akcentem traktującym o zasadności reklam i ich klikaniu kończę ten artykuł. Procek
|
Prowadzącym ten blog jest od 6 lat Krzysztof "Procek" Ścira - Obecnie student AGH. Blog traktujący o szeroko pojętej IT - można tu poczytać o zagadnieniach związanych z m. in. programowaniem, grafiką, hardware i systemami operacyjnymi. Warto dodać kanał RSS tego bloga do swojego czytnika.[Więcej]